Ostatnio zainteresowałam się tematem flash cards. Poszukałam, zadziałałam i tak powstała nasza kolekcja, która jeszcze jest niekompletna i myślę, że będzie stale uzupełniana. Uważam, że to fajna sprawa nie tylko do nauki języka obcego. Moja Córeczka - dwulatka- uwielbia pokazywać obrazki na nich i pyta: "cio to", poszerza dzięki nim słownictwo, bawią się nimi wspólnie z Synkiem, Ona pyta, On objaśnia, a sam poznaje, za moim pośrednictwem, m. in. słownictwo w języku angielskim czy uczy się np dodawać. Myślę, że to jak wykorzystamy flash cards zależy od nas, bo możliwości jest wiele.
Materiały do zrobienia flash cards pochodzą ze strony www.mrprintables.com. Znajdziecie tam wiele innych, przydatnych dla Maluchów rzeczy.
środa, 23 stycznia 2013
poniedziałek, 21 stycznia 2013
Ciasto czekoladowe przekładane z bananami i galaretką
Kolejny udany eksperyment :)
Składniki:
Ciasto:
6 jaj
1,5 szklanki mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1,5 szklanki cukru
cukier wanilinowy
2 łyżeczki sody oczyszczonej
5 łyżek kakao
tłuszcz do fromy
wiórki kokosowe do wysypania formy
Masa:
500 ml śmietany 36%
1 wafelek w czekoladzie, ja użyłam Grześki
3 łyżki cukru pudru
2 banany
sok z cytryny
Dodatkowo 1 galaretka, u mnie gruszkowa
Przygotowanie:
Jajka utrzeć z cukrami na puszystą masę, mąki, sodę i kakao przesiać przez sito, przesiane składniki wmieszać za pomocą łyżki delikatnie do masy jajecznej, wrzucając po jednej łyżce, podzielić i wylać do natłuszczonych i wysypanych wiórkami kokosowymi 2 blach, piec początkowo w 160 stopniach, gdy podrośnie zwiększyć na 200 stopni aż do całkowitego upieczenia. Ja robiłam to z pomocą 2 form, ale można też upiec ciasto w jednej tylko i przeciąć na dwa blaty. Po przestygnięciu ciasta, kroimy banany, skrapiamy je sokiem z cytryny i wykładamy na jeden blat, na to bita śmietana z wmieszanym do niej, pokruszonym wafelkiem i przykrywamy drugą częścią ciasta, które układamy spodem do góry, na to galaretka przyrządzona wg przepisu na opakowaniu.
Pomysł na wykorzystanie wiórków do wysypania formy oraz pieczenia w 2 zakresach temperatur pochodzi z miesięcznika Dobre Rady nr 2/2013.
Składniki:
Ciasto:
6 jaj
1,5 szklanki mąki pszennej
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1,5 szklanki cukru
cukier wanilinowy
2 łyżeczki sody oczyszczonej
5 łyżek kakao
tłuszcz do fromy
wiórki kokosowe do wysypania formy
Masa:
500 ml śmietany 36%
1 wafelek w czekoladzie, ja użyłam Grześki
3 łyżki cukru pudru
2 banany
sok z cytryny
Dodatkowo 1 galaretka, u mnie gruszkowa
Przygotowanie:
Jajka utrzeć z cukrami na puszystą masę, mąki, sodę i kakao przesiać przez sito, przesiane składniki wmieszać za pomocą łyżki delikatnie do masy jajecznej, wrzucając po jednej łyżce, podzielić i wylać do natłuszczonych i wysypanych wiórkami kokosowymi 2 blach, piec początkowo w 160 stopniach, gdy podrośnie zwiększyć na 200 stopni aż do całkowitego upieczenia. Ja robiłam to z pomocą 2 form, ale można też upiec ciasto w jednej tylko i przeciąć na dwa blaty. Po przestygnięciu ciasta, kroimy banany, skrapiamy je sokiem z cytryny i wykładamy na jeden blat, na to bita śmietana z wmieszanym do niej, pokruszonym wafelkiem i przykrywamy drugą częścią ciasta, które układamy spodem do góry, na to galaretka przyrządzona wg przepisu na opakowaniu.
Pomysł na wykorzystanie wiórków do wysypania formy oraz pieczenia w 2 zakresach temperatur pochodzi z miesięcznika Dobre Rady nr 2/2013.
Pierś kurczaka w sosie pomarańczowo-cytrynowym
Niedzielny obiad po raz kolejny sprawił, że już w sobotę zaczęłam się zastanawiać, co wymyślić na odmianę oklepanej piersi z kurczaka. Po przeczytaniu kilku przepisów tego typu, stwierdziłam, że czas na nowe wyzwanie w postaci sosu z cytrusów. Właściwie, nie wiedziałam, czy ma być to sos, czy pieczyste z owocami czy jeszcze coś innego, ale lubię dania szybko robiące się, takie pt"wrzucasz składniki, dodajesz przyprawy, dusisz i gotowe". I wyszło, co wyszło, trochę się bałam, że po tych moich eksperymentach, sama nawet nie będę miała ochoty tego jeść, ale okazało się smaczne, inne niż wszystko do tej pory, tylko Synek grymasił, że kwaśne, ale ostatecznie nawet On zjadł :)
Składniki:
2 pojedyncze piersi z kurczaka
2 średnie cebule
1/2 dużego ząbka czosnku
1 pomarańcza
1 cytryna
3 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżeczki miodu
vegeta
kurkuma
imbir
1 szklanka bulionu -u mnie był to wywar mięsny
Przygotowanie:
Cebulę pokroiłam w kostkę i podsmażyłam wraz z przeciśniętym przez praskę czosnkiem aż do zeszklenia, następnie wrzuciłam pokrojoną w kostkę i opruszoną imbirem pierś z kurczaka, zostawiłam do podsmażenia, w tym czasie umyłam i sparzyłam pomarańczę i cytrynę, otarłam skórkę z połowy pomarańczy i ćwierci cytryny, wycisnęłam sok z owoców, przy czym z połowy pomarańczy dodałam również miąższ, wszystko, co uzyskałam z owoców, wlałam do smażącego się mięsa, przykryłam i pozwoliłam sie chwilę dusić, po 10 min. dodałam vegetę, kurkumę i podlałam bulionem, pod koniec duszenia dodałam miód, poddusiłam jeszcze 5 min. i gotowe.
Wyszło dość kwaskowate i myślę, że jeszcze poeksperymentuję, ale wczorajszy sosik uważam za udany :)
Składniki:
2 pojedyncze piersi z kurczaka
2 średnie cebule
1/2 dużego ząbka czosnku
1 pomarańcza
1 cytryna
3 łyżki oliwy z oliwek
2 łyżeczki miodu
vegeta
kurkuma
imbir
1 szklanka bulionu -u mnie był to wywar mięsny
Przygotowanie:
Cebulę pokroiłam w kostkę i podsmażyłam wraz z przeciśniętym przez praskę czosnkiem aż do zeszklenia, następnie wrzuciłam pokrojoną w kostkę i opruszoną imbirem pierś z kurczaka, zostawiłam do podsmażenia, w tym czasie umyłam i sparzyłam pomarańczę i cytrynę, otarłam skórkę z połowy pomarańczy i ćwierci cytryny, wycisnęłam sok z owoców, przy czym z połowy pomarańczy dodałam również miąższ, wszystko, co uzyskałam z owoców, wlałam do smażącego się mięsa, przykryłam i pozwoliłam sie chwilę dusić, po 10 min. dodałam vegetę, kurkumę i podlałam bulionem, pod koniec duszenia dodałam miód, poddusiłam jeszcze 5 min. i gotowe.
Wyszło dość kwaskowate i myślę, że jeszcze poeksperymentuję, ale wczorajszy sosik uważam za udany :)
![]() |
Tu w towarzystwie kapusty pekińskiej z sosem vinegret i ziemniaczanego puree z dodatkiem kurkumy i jogurtu naturalnego |
![]() |
A tu jeszcze na patelni :) |
piątek, 18 stycznia 2013
Laurki dla Babci i Dziadka odsłona II i ostatnia
Wczoraj przed południem zakończyliśmy laurki na tegoroczne święto Babć i Dziadków, a w naszym przypadku również Prababci i Pradziadka :)
Laurka Kwiatek
Kartkę z bloku kolorowego złożyliśmy na pół, odrysowaliśmy kółko tuż przy zginalnej krawędzi, wycięliśmy, powstało składane kółeczko, po spodniej stronie Synek nakleił kolorowe kółeczka, ja napisałam podyktowane przez Niego życzenia ołówkiem, a mój Brzdąc poprawił je długopisem (tak też robiliśmy na każdej laurce), a potem było już tylko "brokacenie" :)))
A to klasyczna laurka ze złożonej kartki papieru,na przodzie nakleiliśmy rączki Synka i Córki, wewnątrz mały kwiatuszek z kółek, ww. sposobem życzenia i "brokacenie" i już, gotowe!
Laurka rybka powstała dla Dziadzia wędkującego, wycięliśmy dwa razy kształt rybki, na ogonku zrobiliśmy dziurkę i związaliśmy obie rybki błyszczącą gumeczką, na wierzchniej kartce nakleiliśmy kółka złożone na pół, a pod nim rząd pół-kółek i tak na przemian, powstał ciekawy efekt, życzenia jak wyżej, moja ręka ołówkiem, Synek poprawiał długopisem, i na koniec "brokacenie" oczywiście.... :))))
Laurka Kwiatek
Kartkę z bloku kolorowego złożyliśmy na pół, odrysowaliśmy kółko tuż przy zginalnej krawędzi, wycięliśmy, powstało składane kółeczko, po spodniej stronie Synek nakleił kolorowe kółeczka, ja napisałam podyktowane przez Niego życzenia ołówkiem, a mój Brzdąc poprawił je długopisem (tak też robiliśmy na każdej laurce), a potem było już tylko "brokacenie" :)))
A to klasyczna laurka ze złożonej kartki papieru,na przodzie nakleiliśmy rączki Synka i Córki, wewnątrz mały kwiatuszek z kółek, ww. sposobem życzenia i "brokacenie" i już, gotowe!
Laurka rybka powstała dla Dziadzia wędkującego, wycięliśmy dwa razy kształt rybki, na ogonku zrobiliśmy dziurkę i związaliśmy obie rybki błyszczącą gumeczką, na wierzchniej kartce nakleiliśmy kółka złożone na pół, a pod nim rząd pół-kółek i tak na przemian, powstał ciekawy efekt, życzenia jak wyżej, moja ręka ołówkiem, Synek poprawiał długopisem, i na koniec "brokacenie" oczywiście.... :))))
środa, 16 stycznia 2013
Popołudniowe muffinki czekoladowe
Dzieci były zachwycone moim pomysłem i ochoczo zabraliśmy się do pracy. Nie licząc tego, że Córka wlewając olej do miseczki, chlusnęła na siebie i musiałam przebierać ją całą, jakoś obyło się bez ofiar :)))))
Przepis na czekoladowe muffinki pochodzi z bloga: http://kulinarnapasja.blogspot.com.
Przepis na czekoladowe muffinki pochodzi z bloga: http://kulinarnapasja.blogspot.com.
Składniki
2
szklanki mąki
pół szklanki cukru
2 mocno
czubate łyżeczki proszku do pieczenia
2
czubata łyżki kakao
tabliczka
czekolady pokrojonej w dosyć grubą kosteczkę
pół
szklanki oleju
1 jajko
1 szklanka
mleka
Przygotowanie:
Przygotować
2 miski.
W
jednej wymieszać wszystkie suche składniki (mąkę przesiać).
W
drugiej wymieszać mokre składniki.
Mokre
dodać do suchych i wymieszać tylko do połączenia składników
Foremki
do muffinek lub papilotki napełnić do 3/4 wysokości i wstawić do nagrzanego do
200 stopni piekarnika na ok. 15 minut.
Ja od siebie dodałam pokruszone batoniki Kinder i 2 łyżki wiórków kokosowych.
A oto my i proces produkcji:
Plany na dziś
Ja tylko na chwilkę, biegnę zaraz robić muffinki czekoladowe :) Jesteśmy już po obiedzie i mam zamiar zapędzić moje znudzone Maluchy do pomocy przy babeczkach :) Zaczęłam też dziś robić - parafrazując oryginał - listę książek, które muszę przeczytać przed śmiercią :) Może dziś jeszcze uda mi się ją dopracować :) A poza tym śnieg pada, pada, pada i chyba nie ma zamiaru przestać. Zrobiło się pięknie, biało i chyba zmienimy naszą dekorację okna, bo sztuczny mróz całkiem już spłynął, a ja zaopatrzyłam się w sztuczny śnieg dla odmiany :)))
Miłego popołudnia!
Miłego popołudnia!
wtorek, 15 stycznia 2013
Systematyczność i planowanie
Nigdy nie byłam systematyczna, w niczym nie zachowywałam ciągłości, stałości, rzadko cokolwiek planowałam, a jeśli to robiłam, to raczej w formie marzeń.Odkąd mam dzieci mój świat się skurczył, ograniczył przestrzennie, czas stał się innym niż dotychczas pojęciem, doba okazuje się za krótka na wszystkie czynności, jakie chciałabym wykonać, zmieniłam się także ja i czasem są to zmiany, które wcale mi się nie podobają. Okazuje się, że to, co kiedyś wywoływało u mnie ironiczny uśmiech, stało się niezwykle pomocne w moim życiu i w sposób łatwy porządkuje i systematyzuje mój plan dnia, tygodnia, miesiąca. Kiedyś były to tylko plany" co ugotuję jutro na obiad", teraz myślę co będę gotować każdego dnia nadchodzącego tygodnia, staram się jakoś przygotować do każdej aktywności jaka mnie czeka w danym okresie, bo to mi pomaga utrzymać w garści czas, ten sam, który kiedyś przeciekał mi przez palce. Ciągle się zastanawiam jak wszystko ulepszyć, usprawnić, bym miała więcej czasu dla Rodziny i dla siebie również, bo zaniedbałam się okrutnie. Nadejście 2013 roku jest właściwie po mojej myśli :) Kiedyś, nie planując niczego, nie robiłam również postanowień ani podsumowań. Teraz to się zmieni. Powstała już moja lista główna na ten rok. Do każdego punktu, a jest ich ponad 20, będą przyporządkowane cele składowe. Zaczęłam już realizację i jestem zadowolona z rezultatów. Najważniejsze, żeby wiedzieć, czego się naprawdę chce :)
(...) "People who suffer the most, are those who don't know what they want"
Meredith Grey
Grey's Anatomy
(...) "People who suffer the most, are those who don't know what they want"
Meredith Grey
Grey's Anatomy
Ciasto 3 BIT
A oto ciasto, które zrobiłam w ten weekend- proste, dość szybkie i lepsze niż za pierwszym razem, bo była to moja druga próba :) Przepis pochodzi oczywiście z bloga www.mojewypieki.com, którego jestem wierną fanką. Ja zrobiłam to tak:
Składniki:
1 duże opakowanie herbatników petit beurre kakaowych
pół puszki masy kajmakowej
3 szklanki mleka
3/4 szklanki cukru
cukier wanilinowy
cukier z prawdziwą wanilią i nutka kardamonu Kamis
125g margaryny
4 łyżki mąki pszennej
5 łyżek mąki ziemniaczanej
4 jajka
500 ml śmietany 30%
2 śmietan-fixy
kakao Puchatek do posypania
Budyń:
2 szklanki mleka gotujemy z cukrami i margaryną, pozostałą szklankę miksujemy z mąkami i jajkami i wlewamy do gotującego się mleka. Gotujemy przez chwilę. Ja, żeby pozbyć się ewentualnych grudek, miksuję jeszcze ciepły budyń.
Formę wyłożyłam folią aluminiową, na dno ułożyłam warstwę herbatników, na to kajmak i znowu herbatniki, na to gorący budyń. Kiedy budyń wystygł ubiłam śmietanę ze śmietan-fixami i wyłożyłam na jego wierzch, całość posypałam Puchatkiem przesianym przez sitko.
Ciasto należy przechowywać w lodówce.
Składniki:
1 duże opakowanie herbatników petit beurre kakaowych
pół puszki masy kajmakowej
3 szklanki mleka
3/4 szklanki cukru
cukier wanilinowy
cukier z prawdziwą wanilią i nutka kardamonu Kamis
125g margaryny
4 łyżki mąki pszennej
5 łyżek mąki ziemniaczanej
4 jajka
500 ml śmietany 30%
2 śmietan-fixy
kakao Puchatek do posypania
Budyń:
2 szklanki mleka gotujemy z cukrami i margaryną, pozostałą szklankę miksujemy z mąkami i jajkami i wlewamy do gotującego się mleka. Gotujemy przez chwilę. Ja, żeby pozbyć się ewentualnych grudek, miksuję jeszcze ciepły budyń.
Formę wyłożyłam folią aluminiową, na dno ułożyłam warstwę herbatników, na to kajmak i znowu herbatniki, na to gorący budyń. Kiedy budyń wystygł ubiłam śmietanę ze śmietan-fixami i wyłożyłam na jego wierzch, całość posypałam Puchatkiem przesianym przez sitko.
Ciasto należy przechowywać w lodówce.
poniedziałek, 14 stycznia 2013
Kwiatowa laurka na Dzień Babci i Dziadka :)
Zaczęliśmy od poniedziałku naszą laurkową serię, bo dużo ich mamy do zrobienia, a część z nich zostanie wysłana pocztą i musi być to zrobione tak, by dotarły na czas do miłych adresatów. Zaczęliśmy o laurki wspólnej dla Babci i Dziadzia. Inspiracja pochodzi stąd. A nasza praca, lekko zmodyfikowana wygląda tak:
Wewnątrz żółtego koła będzie jeszcze zdjęcie Syna i Córki.
Żółte koło jest naklejone na tekturkę, z niej jest również łodyga ozdobiona wydzieranką, cała reszta to papier kolorowy. Liście to odbicie rączek Synka, a płatki to łapki Córki. Wiem, że kwiat wygląda na nieco ogołocony, ale mój Mały Mężczyzna miał problem z wymyśleniem tego, co chciałby życzyć Dziadkom, a co było napisane na płatkach-rączkach. Po zdrowiu, szczęściu i pieniążkach skończyły się pomysły :)))) Jakimś cudem wymyślił jeszcze trzy życzenia i tyle rączek zdobi kwiat-laurkę. Całość jest oczywiście pokryta brokatem, bo "brokacenie" to jest to, co mój Synek uwielbia :) Córka ograniczyła swą pomoc do "udostępnienia" rączki do obrysowania, nasmarowania łodygi klejem i przyklejenia kilku kawałków z wydzieranki, później zwierzątkowe domino i hulajnoga okazały się silniejsze i resztę dokończyliśmy we dwójkę :)))
A oto proces twórczy uchwycony za pomocą aparatu:
Wewnątrz żółtego koła będzie jeszcze zdjęcie Syna i Córki.
Żółte koło jest naklejone na tekturkę, z niej jest również łodyga ozdobiona wydzieranką, cała reszta to papier kolorowy. Liście to odbicie rączek Synka, a płatki to łapki Córki. Wiem, że kwiat wygląda na nieco ogołocony, ale mój Mały Mężczyzna miał problem z wymyśleniem tego, co chciałby życzyć Dziadkom, a co było napisane na płatkach-rączkach. Po zdrowiu, szczęściu i pieniążkach skończyły się pomysły :)))) Jakimś cudem wymyślił jeszcze trzy życzenia i tyle rączek zdobi kwiat-laurkę. Całość jest oczywiście pokryta brokatem, bo "brokacenie" to jest to, co mój Synek uwielbia :) Córka ograniczyła swą pomoc do "udostępnienia" rączki do obrysowania, nasmarowania łodygi klejem i przyklejenia kilku kawałków z wydzieranki, później zwierzątkowe domino i hulajnoga okazały się silniejsze i resztę dokończyliśmy we dwójkę :)))
A oto proces twórczy uchwycony za pomocą aparatu:
Ciastka owsiane prawie jak Złotokłose San
Pisałam już kiedyś o moich poszukiwaniach przepisu na ciasteczka owsiane w stylu Złotokłosych. Poszukiwania zostały uwieńczone sukcesem i znalazłam coś w podobnym stylu tutaj.
Uwieczniłam tylko jedno ciasteczko, gdyż w przeciągu 30 minut zniknęły :) Dzieci krążyły wokół nich i zabierały z formy kolejne, ja też próbowałam, aż tu nagle zdałam sobie sprawę, że ciastek nie ma :)
Ja do swoich ciasteczek dodałam jeszcze czekoladę. 1/4 kosteczki gorzkiej czekolady położyłam na każdym ciepłym jeszcze ciastku i na moment włożyłam do piekarnika. Rozsmarowałam na wierzchu.
Uwieczniłam tylko jedno ciasteczko, gdyż w przeciągu 30 minut zniknęły :) Dzieci krążyły wokół nich i zabierały z formy kolejne, ja też próbowałam, aż tu nagle zdałam sobie sprawę, że ciastek nie ma :)
- Wiecie, że zjedliśmy wszystkie ciastka? - pytam Dzieci
- Wiesz mamo, one są pyszne - odezwał się Syn z pełnymi ustami
-Smakują Wam, zrobić takie jeszcze? - pytam znowu
- Tak, chcę, żebyś zawsze takie robiła, są trochę twarde i chrupiące, ale pyszne - Synek chrupał w najlepsze
Zerknęłam do przepisu, no tak, zapomniałam o proszku do pieczenia. Faktycznie twarde były, ale i tak bardzo dobre :)))
środa, 9 stycznia 2013
Motyl z rolki po papierze toaletowym
Kolejny stwór inspirowany książeczką o Puchatku. Mamy zamiar zrobić wszystkie zaprezentowane tam stworzenia. Tak zadecydował mój Syn :) Motylek, w odróżnieniu od pająka i pszczółki, wykonany był z kolorowego papieru samoprzylepnego.
poniedziałek, 7 stycznia 2013
Rolki po papierze toaletowym w naszym wydaniu
Już dawno miałam zrobić z Dziećmi coś z rolek po papierze toaletowym. Miały być ozdoby choinkowe, wieńce i nic z tego nie wyszło aż w końcu zabraliśmy się za nie dziś. Nasze rolkowe stworki inspirowane były książeczką "Piknik z mrówkami", na pewno będą jeszcze inne dziabągi, a dziś stworzyliśmy pszczółkę i pająka :)
Tor wyścigów samochodowych naklejony na podłodze
Kiedy tylko przeczytałam tego posta w URWISKOWIE, od razu pomyślałam, co mogłabym stworzyć w ten sposób dla Synka. Długo się nie zastanawiałam, bo uwielbia zabawę swoimi autkami z bajki Auta 2, a nowy tor wyścigowy z pit stopami dla jego podopiecznych, to ciągle marzenie w realizacji. I stało się, z tą tylko różnicą, że to Mąż zajął się wyklejaniem toru i zrobił go w większości z taśmy służącej do ochrony przy malowaniu, niewiele użył zaś taśmy izolacyjnej. A potem była już tylko zabawa :) Synek dokleił później kilka swoich pomysłów oczywiście niezwykle niezbędnych.... :)))
niedziela, 6 stycznia 2013
Plakaty w pokoju zabaw
Moje Dzieci mają pokój, w którym aktualnie znajdują się prawie wszystkie Ich zabawki. Jest to pokój z przeznaczeniem do remontu, właściwie bez mebli, z dziecięcymi malowidłami na ścianach. Ostatnio wydał mi się taki szary i smutny i postanowiłam go upiększyć. Chciałam do tego użyć plakatów z gazetek Synka, ale stanowczo zaprotestował, postanowiłam więc wydrukować postacie z ulubionych bajek Obojga. Wyszukałam odpowiednie materiały, wydrukowałam je i powiesiliśmy je na ścianach za pomocą taśmy klejącej. Ile było zabawy i radości. Z Córką często się teraz bawimy w pokazywanie różnych postaci, widać, że przypadło jej to do gustu :) Powiesiliśmy też pokolorowane obrazki i w przyszłości mam zamiar stworzyć taką mini galerię prac Dzieciaczków. A pokój zyskał, stał się bardziej przytulny :)
sobota, 5 stycznia 2013
Blogowanie
Kiedyś, jeszcze jako początkująca mężatka, założyłam swojego pierwszego bloga. Był on, a właściwie nadal jest, choć już na nim nie publikuję, bardzo osobisty. Wszystko skończyło się kiedy zaszłam w ciążę, stałam się bardziej powściągliwa, zrozumiałam, że tego czego szukam, w tym miejscu nie znajdę. Można powiedzieć, że wraz z przyjściem na świat mojego pierwszego Dziecka, narodziłam się nowa ja. Potem było kilka lat przerwy i w lecie tego roku zapragnęłam znowu stać się blogerką. Wraz z rodzącymi się nowymi pasjami, narodził się ten blog, gdzie czasem przemycam jakieś bardziej osobiste sprawy, ale chciałabym się jednak skupić na tym, by dać się poznać od strony twórczej. A interesuje mnie wszystko i wciąż odkrywam nowe inspiracje, nowe informacje i czasem mam wrażenie, że eksploduję od nadmiaru treści w mojej głowie...
Blog powstał z wielu powodów, ale kiedy go zakładałam, nie sądziłam, że aż tyle zyskam... To od Was dowiedziałam się o rzeczach, o których nie miałam pojęcia lub miałam je w bardzo małym zakresie...
Zobaczyłam życie w Norwegii oczami dziewczyny tam mieszkającej, której blog jest miejscem magicznym, pełnym pasji, dowiedziałam się od innych matek jak jeszcze lepiej rozwijać/bawić/uczyć moje Dzieci, poznałam wiele cudownych przepisów kulinarnych, dowiedziałam się jak dbać o swój rozwój osobisty, zarządzać czasem, zagłębiłam się jeszcze bardziej w tematykę kosmetyki naturalnej i rękodzieła, zdrowego stylu życia i mogłabym tak wymieniać i wymieniać....
Jestem wdzięczna sobie za szansę, którą sobie dałam i Wam wszystkim, którzy dzielicie się swoimi pasjami i wiedzą. DZIĘKUJĘ :)
środa, 2 stycznia 2013
Baton czekoladowy z bakaliami
Nie od dziś wiadomo, że uwielbiam wszelakie słodkości. Na święta planowałam zrobić więcej, a ostatecznie był sernik z brzoskwiniami, pierniki, ciastka pękające i muffinki. W sumie dobrze się stało, bo to okazało się wystarczające, ale na Sylwestra zrobiłam coś co, od kiedy pierwszy raz zobaczyłam, śniło mi się po nocach.
Baton czekoladowy z orzechami i piankami znalazłam na blogu Kingi Paruzel i zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Postanowiłam jednak "rzucić" na jego czekoladowy wierzch więcej rzeczy, gdyż uwielbiam bakalie :) U mnie oprócz tego, co w oryginalnym przepisie, były daktyle, skórka pomarańczowa i migdałowe płatki,a zamiast czekolady gorzkiej dodałam mleczną z orzechami. Żeby tak pięknie nie było, musiałam jednak coś popsuć. W przepisie jasno widnieje, żeby zbyt długo nie piec, bo będzie suche. Widziałam to, nie mam zazwyczaj problemów z czytaniem ze zrozumieniem, ale takk się uparłam, że pianki muszą się koniecznie rozpuścić w piekarniku, że z batonu zrobił się suchar :) Nie przeszkadza mi to tak bardzo i zjadam go z ochotą, jednak następnym razem na pewno pomyślę dwa razy zanim coś zrobię :)
Polecam wszystkim wielbicielom czekolady i bakalii.
Baton czekoladowy z orzechami i piankami znalazłam na blogu Kingi Paruzel i zakochałam się w nim od pierwszego wejrzenia. Postanowiłam jednak "rzucić" na jego czekoladowy wierzch więcej rzeczy, gdyż uwielbiam bakalie :) U mnie oprócz tego, co w oryginalnym przepisie, były daktyle, skórka pomarańczowa i migdałowe płatki,a zamiast czekolady gorzkiej dodałam mleczną z orzechami. Żeby tak pięknie nie było, musiałam jednak coś popsuć. W przepisie jasno widnieje, żeby zbyt długo nie piec, bo będzie suche. Widziałam to, nie mam zazwyczaj problemów z czytaniem ze zrozumieniem, ale takk się uparłam, że pianki muszą się koniecznie rozpuścić w piekarniku, że z batonu zrobił się suchar :) Nie przeszkadza mi to tak bardzo i zjadam go z ochotą, jednak następnym razem na pewno pomyślę dwa razy zanim coś zrobię :)
Polecam wszystkim wielbicielom czekolady i bakalii.
Sylwestrowe robótki
Sylwester był dniem pełnym zajęć spędzonym trochę w rozjazdach, a trochę w domu na nadganianiu zaległości. W tym całym zamieszaniu, znalazłam jednak chwilę by z Synkiem zrobić czapeczki i coś co miało być maseczkami, a wyszło jak okularki. Ozdabialiśmy już w trójkę, kiedy Córka się obudziła. To był jakiś brokatowy szał :) A połyskliwe drobinki nadal błyszczą na dywanie mimo odkurzania ...:)
![]() |
Niezbyt udane, bo zabrakło bloku technicznego, ale za rok bardziej się postaramy :) |
wtorek, 1 stycznia 2013
Witajcie w w 2013 roku :)
Z okazji nadejścia nowego 2013 roku życzę wszystkim tego, czego życzę sobie sama:
- zdrowia
- optymizmu
- radości
- życia w zgodzie z sobą i innymi
- spokoju
- pogody ducha
- cierpliwości
- stabilności na każdej płaszczyźnie życia
- równowagi wewnętrznej
- spełnienia marzeń
- poczucia, że zawsze jest ktoś, kto za nami stanie, weźmie za rękę, zadzwoni, powie kilka ciepłych słów, kiedy będziemy tego potrzebować
Subskrybuj:
Posty (Atom)